Legolas
GotLink.pl Katalog SEOdarmowa bramka sms plus
Wigilia
darmowa bramka sms
Sennik Internetowy
będziemy zgadywać. Zaczniemy tutaj, w pobliżu miejsca naszego popasu; przeszukajmy dokładnie najbliższą okolicę, posuwając się w górę zbocza pod las. Cokolwiek byśmy myśleli o naszym nocnym gościu, mamy przed sobą ważniejsze zadanie: odnaleźć hobbitów. Jeżeli szczęśliwym przypadkiem zdołali uciec, musieli ukryć się wśród drzew, inaczej by ich dostrzeżono. Gdybyśmy nie
Isengardu? - spytał Merry. - Hm, hm... być może, być może. Nie wiesz, jaką mamy siłę. Czy słyszałeś o trollach? Są bardzo silni. A przecież to tylko poczwary, które za dni Wielkich Ciemności stworzył Nieprzyjaciel przedrzeźniając entów, tak samo jak na drwinę z elfów wyhodował orków. My jesteśmy od trollów silniejsi,
ścięli moje drzewa. Na próżno wywoływałem ich najmilsze imiona, nie drgnął ani jeden listek, jarzębiny nie słyszały mnie i nie odpowiadały. Leżały martwe. O, Orofarne, Lassemista, Karnimirie! Jarzębino - ktoś twój długi włos ustroił w biały kwiat. Jarzębino moja, twój lśniący strój ozdobą złotych lat. Gałązek kiść i lekki liść, łagodny szum i szept, Twój
Isengardu? - spytał Merry. - Hm, hm... być może, być może. Nie wiesz, jaką mamy siłę. Czy słyszałeś o trollach? Są bardzo silni. A przecież to tylko poczwary, które za dni Wielkich Ciemności stworzył Nieprzyjaciel przedrzeźniając entów, tak samo jak na drwinę z elfów wyhodował orków. My jesteśmy od trollów silniejsi,
sprężony, patrząc w stronę północy, gdzie leżała Zaklęta Kotlina. Nagle zagrzmiał potężny okrzyk: Ra - hum - raa! Drzewa zadrżały i przygięły się, jakby od podmuchu wichury. Znów zaległa na chwilę cisza, a potem odezwały się bębny uroczystym rytmem marsza i nad ich werbel wzbił się chór głosów czystych i silnych. Naprzód,
chwilami jeden wybijał się nagle ponad milknący chór wysoką, żywą nutą. Bregalad tymczasem po cichu, niemal szeptem wciąż coś opowiadał w swojej rodzinnej mowie. Hobbici dowiedzieli się, że nowy przyjaciel należy do rodu Okorca i że kraina, którą dawniej zamieszkiwał, została spustoszona. Toteż nie potrzebowali już pytać, dlaczego Żwawiec jest
to opadały, niekiedy donośne i silne, niekiedy ciche i smutne, chwilami przyspieszając rytm, a chwilami zwalniając uroczyście, jakby zawodziły pieśń żałobną. Druga noc nadeszła, lecz entowie radzili dalej pod chmurami, które z wiatrem mknęły po niebie, w niepewnym, mrugającym świetle gwiazd. Trzeci dzień wstał chłodny i wietrzny. O świcie głosy wiecujących
ochłoną, kiedy przyjdzie pora na wieczorny kubek napoju. Okrutnie będziemy spragnieni. A teraz niech maszerują ze śpiewem. Daleka droga przed nami, wystarczy czasu do namysłu. Najważniejsze, że już ruszyliśmy. Przez chwilę Drzewiec maszerował śpiewając razem z innymi, potem głos zniżył do szeptu i wreszcie umilkł zupełnie. Pippin widział, że sędziwy ent